Łyżka miodu w beczcie dziegciu – inwestycje w czasach inflacji

Aktualnie na całym świecie mamy do czynienia z wysokimi odczytami inflacji. Problem ten stał się w szczególności wyraźny od połowy 2021 roku. Wtedy w Polsce podobnie jak i w Stanach Zjednoczonych inflacja przekroczyła barierę mniej więcej 5 proc. Powstaje w związku z tym pytanie: jakie walory w czasach inflacji pozwalają na zachowanie siły nabywczej pieniędzy, skoro nawet tak duża gospodarka jak Stany Zjednoczone ma z nią problem? Oficjalna inflacja CPI w Stanach Zjednoczonych wyniosła w lutym 7,9 proc., a w marcu już 8,5 proc. Jest to najwyższy odczyt w tym kraju od stycznia 1982 roku. Z kolei w Polsce w marcu, jak podał GUS, inflacja wyniosła 10,9 proc., a w kwietniu 12,3 proc. Z podobnymi poziomami inflacji w Polsce mieliśmy do czynienia na początku lat dwutysięcznych – ponad 20 lat temu. W związku z tym wiele osób w Polsce i na świecie staje przed dylematem – w jaki sposób zabezpieczyć swoje oszczędności aby nie traciły one na wartości. Benchmarkiem w tym wypadku jest blisko 11-proc. inflacja, a więc stopa zwrotu niższa od tego poziomu w ujęciu realnym gwarantuje stratę. W tym artykule postaramy się przybliżyć, jakie aktywa historycznie i aktualnie pozwoliły wypracować stopę zwrotu podobną lub wyższą od poziomu inflacji.

Czy nieruchomości chronią przed inflacją?

Nieruchomości są jednym z najchętniej wybieranych aktywów w czasie wysokiej inflacji, ponieważ pozwalają pozbyć się gotówki w dosyć szybkim tempie. Dodatkowo dla większości ludzi zainteresowanych ochroną swoich pieniędzy przed inflacją jest to najlepszy wybór, ponieważ nie wymaga wiedzy na temat rynków finansowych i jest dobrem fizycznym zapewniającym wartość użytkową. W Polsce w ostatnich latach inwestycje w ten walor stały się wyjątkowo popularne, w związku z czym ich ceny biją rekordy. Ogromny popyt był wspomagany stopami procentowymi bliskimi zera. Oprócz tego, że ich ceny rosną z uwagi na zwiększony popyt, nieruchomości dają możliwość podnoszenia właścicielom czynszów w tempie inflacji dając możliwość na osiągnięcie zadowalającej stopy zwrotu. Nieruchomości są jednak wrażliwe na podnoszenie stóp procentowych, co w aktualnej sytuacji makroekonomicznej jest zagrożeniem. Jest to istotne szczególnie w Polsce, ponieważ kredyty są zazwyczaj oferowane na zmiennej stopie procentowej. Inna sytuacja jest na przykład w Stanach Zjednoczonych, gdzie rynek kredytów o stałej stopie procentowej jest bardzo dobrze rozwinięty i jest to raczej standard niż rzadkość. Inwestorzy, którzy nie chcą angażować się czasowa w znajdowanie odpowiedniego lokalu lub chcący dywersyfikować się geograficznie, mogą również inwestować w nieruchomości za pomocą funduszy typu REIT.

W aktualnej sytuacji jednak trudno wyobrazić sobie, aby kupując mieszkanie po obecnych cenach, móc osiągnąć roczną rentowność na poziomie ponad 10-ciu proc, ponieważ z reguły w Polsce rentowność z najmu oscylowała w okolicach 5 proc. Jeśli jednak mieszkanie zostało kupione kilka lat temu po okazyjnych cenach, to biorąc pod uwagę aktualną hossę i wynikający z tego znaczny przyrost ich wartości, to w stosunku do zainwestowanego kapitału jest możliwe osiągnięcie zadowalającej stopy zwrotu.

Akcje – czy w czasach inflacji wszystkie są sobie równe?

Zazwyczaj akcje radzą sobie dosyć dobrze w czasach inflacji, jednak nie pozwalają uzyskać takiej stopy zwrotu jak surowce (o których nieco później). Warto zaznaczyć, że nie wszystkie akcje w określonych warunkach makroekonomicznych oferują taką samą stopę zwrotu. Szczególnie interesujące w czasach inflacji z inwestorskiego punktu widzenia są spółki, które mogą przerzucić rosnące koszty na klientów. Wyrocznia z Omaha – legendarny inwestor Warren Buffett uważa, że firmy aby dobrze radziły sobie w czasie inflacji muszą mieć dwie cechy: zdolność do dość łatwego podnoszenia cen oraz umiejętność przystosowania się do wzrostów obrotów przy niewielkich dodatkowych inwestycjach ze strony przedsiębiorstwa. Buffett pesymistycznie był jednak zdania, że przeciętny człowiek nie da rady wybrać tych odpowiednich spółek, w związku z czym najlepszym rozwiązaniem jest kupno szerokiego indeksu S&P 500 na bardzo długi czas.

Notowania indeksu S&P 500

Źródło: stooq.pl

Amerykańska giełda od zeszłego kwietnia odnotowała wzrost o około 8 proc., w związku z czym prawie w pełni pokryła amerykańską inflację, natomiast nie pozwoliła na osiągnięcie realnego zysku. Z kolei polski WIG20 od kwietnia zeszłego roku okazał się znacznie gorszą inwestycją, gdyż wzrósł niespełna o 3 proc., w związku z czym uwzględniając 11 proc. inflację inwestycja ta okazała się znaczną realną stratą.

Surowce – złoty graal?

Niemal od początku 2021 roku, gdy inflacja zaczęła gwałtownie rosnąć, surowce również odnotowały znaczące wzrosty. Od tamtego czasu szeroko rozumiany sektor surowców (commodities) okazał się najlepszą metodą na ochronę swoich pieniędzy przed inflacją. Tak samo biorąc pod uwagę poprzednie okresy inflacji – surowce z reguły odnotowywały największe wzrosty. Hossa nie ominęła praktycznie wszystkich segmentów surowców, takich jak surowce rolne, energetyczne, metale przemysłowe, metale szlachetne, a nawet inwentarz żywy. Szczególnie zauważalne i dotkliwe były wzrosty cen surowców energetycznych takich jak gaz, węgiel czy ropa naftowa.

Notowania ropy naftowej

Źródło: stooq.pl

Na szczególną uwagę zasługują notowania ropy naftowej, ponieważ obok cen gazu i żywności to one w największym stopniu oddziałują na gospodarkę i nastroje społeczne. Od 2000 roku najlepsze wyniki w czasach inflacji obejmowała ropa naftowa, która w tych okresach przynosiła blisko 40 proc. zwrotu (jak podaje amerykański bank Wells Fargo). Towary mogą dodatkowo być wskaźnikiem nadchodzącej inflacji, ponieważ z reguły ich wyceny rosną wcześniej. Ta właściwość sprawdziła się w aktualnym przypadku, ponieważ surowce takie jak ropa naftowa rosnąć już pod koniec 2020 roku.

Notowania soi

Źródło: stooq.pl

Hossa nie ominęła również surowców żywnościowych takich jak soja, czy zboża. Sytuacja geopolityczna dodatkowo spotęgowała wzrost w tym segmencie w szczególności w pierwszym kwartale 2022 roku.

Notowania JSW

Źródło: stooq.pl

W Polsce w kontekście rynku finansowego warto wspomnieć o spółkach wydobywczych, w które inwestorzy wcześniej nie inwestowali zbyt chętnie. Wymienić można spółki takie jak JSW, Bumech czy Famur bezpośrednio lub pośrednio związane z wydobyciem węgla. Do tej pory spółki wydobywcze były omijane szerokim łukiem jako przedstawiciele „starej ekonomii”. Wraz z rosnącymi cenami inwestorzy powrócili jednak do tych tradycyjnych inwestycji i niejednokrotnie w przypadku mniejszych spółek takich jak Bumech inwestycja w nie zapewniały nawet kilkuset procentową stopę zwrotu.

TIPS – Obligacje indeksowane inflacją

Klasycznym rozwiązaniem na inflację były (i nadal są) obligacje indeksowane inflacją, z angielskiego TIPS (Treasury Inflation-Protected Security). W Polsce Skarb Państwa oferuje m.in. 10-letnie obligacje skarbowe płacące 2,70 proc. w pierwszym rocznym okresie odsetkowym, a w kolejnych rocznych okresach odsetkowych 1,25 proc. + inflację, z roczną kapitalizacją odsetek. Zaletą w tym wypadku jest to, że jest to stopa zwrotu gwarantowana przez skarb państwa, natomiast ryzykiem w tym wypadku wydaje się zmiana stopy inflacji. Przykładowo jeżeli teraz mamy wysoką prawie 11 proc. inflację, w pierwszym dostaniemy jedynie 2,7 proc., natomiast w drugim roku już zwrot za inflację to może być ona już znacznie niższa (przynajmniej ta wyliczana przez GUS) przez co odnotujemy stratę.

To może metale szlachetne?

Cena złota wyrażona w dolarze

Źródło: stooq.pl

Posiadanie złota w przeszłości często było uważane za dobre zabezpieczenie przed inflacją. Wynika to między innymi z faktu, iż złoto jest fizycznym aktywem, które ma pewną wartość wynikającą z ograniczonej podaży, uznania przez społeczeństwo oraz fizycznych właściwości. Złoto nie jest jednak idealnym zabezpieczeniem przed inflacją. Kiedy inflacja rośnie, to banki centralne mają tendencję do podnoszenia stóp procentowych. Trzymanie w takim czasie aktywów takich jak złoto, które nie przynosi zysków w postaci dywidendy, nie jest tak korzystne jak trzymanie wtedy innych aktywów, które są beneficjentami wyższych stóp takie jak obligacje. W ujęciu rocznym złoto zapewniło w obecnym okresie podobną stopę zwrotu jak amerykańskie akcje – około 8 proc.

Kryptowaluty na ratunek?

Źródło: stooq.pl

Bitcoin jest często opisywany jako „cyfrowe złoto” i ze względu na to, że jego podaż jest ograniczona to w teorii powinien w jakiś sposób chronić przed inflacją. Z powodu braku danych historycznych w dłuższym okresie nie można stwierdzić, czy w czasach inflacji kryptowaluty stanowiły ochronę kapitału, natomiast można się przyjrzeć jak zachowują się one obecnie. Podobnie jak inne główne kryptowaluty, Bitcoin dobrze radził sobie od połowy 2021 roku odnotowując ponad 100-procentowy wzrost. Jednak w ostatnich miesiącach roku notowania głównych kryptowalut, w tym BTC, znacznie spadły i od tamtego czasu znajdują się one w konsolidacji poniżej poziomów sprzed roku. Widać więc, że są to aktywa bardzo zmienne i mimo iż w czasie szybkiego wzrostu inflacji można było osiągnąć zysk, to w późniejszej fazie kryptowaluty zaczęły dyskontować inne wydarzenia. W ujęciu rocznym Bitcoin spadł o ponad 20 proc., więc okazało się, że, przynajmniej póki co, nie była to dobra inwestycja.

Podsumowanie

W ostatnim czasie największe wzrosty oferujące zadowalającą stopę zwrotu odnotowały surowce – w szczególności surowce energetyczne oraz rolne takie jak soja czy zboża, na które inwestorzy mogli zapewnić sobie ekspozycję poprzez między innymi kontrakty terminowe lub akcje spółek surowcowych. Z kolei akcje amerykańskie w szerokim ujęciu wzrosły prawie o poziom wzrostu inflacji w Stanach Zjednoczonych, natomiast rynek polski był w ujęciu realnym gwarancją straty. Wyjątkiem była inwestycja na polskim parkiecie w konkretne spółki surowcowe, głównie związane z wydobyciem węgla. Klasyczne nieruchomości zakupione kilka lat wcześniej po dobrych cenach również były szansą na zabezpieczenie swoich oszczędności, a złoto osiągnęło podobną stopę zwrotu jak amerykańska giełda. Kryptowaluty natomiast okazały się najgorszym rozwiązaniem, prawdopodobnie z powodu dyskontowania innych wydarzeń w skali makroekonomicznej, takich jak możliwy upadek paradygmatu kryptowalut jako alternatywy transakcyjnej w dobie konfliktu zbrojnego.

About the author