Jeszcze ponad dwie dekady temu obraz inwestowania kojarzył się zwykłemu człowiekowi ze scenami jak z hollywoodzkich filmów. Tłum wzajemnie przekrzykujących się ludzi w garniturach, zadrukowane pliki dokumentów wysypujące się z biurek, głos ciągle dzwoniących setek telefonów, przesuwające się liczby na ekranach wielkich terminali, istne pandemonium. Bariera wejścia na rynek dla przeciętnej osoby była wręcz nieprzekraczalna. W celu posiadania najlepszego portfela inwestycyjnego, zdywersyfikowanych akcji, po pierwsze trzeba było dysponować dużym kapitałem a co ważniejsze należało mieć ogromną wiedzę w tym temacie. Można również było powierzyć swój ciężko zarobiony kapitał funduszom, które jednak pobierały bardzo często znaczne prowizję za swoje usługi. Dzisiaj ten obraz to jedynie relikt przeszłości, chętnie uwieczniany na filmach i opowieściach z dawnych lat. Obecnie, bariery wejścia w świat inwestycji są niższe niż kiedykolwiek. Teraz każdy ma możliwość paroma kliknięciami w telefonie stać się współwłaścicielem 500 największych korporacji w USA, gigantów technologicznych krajów Azjatyckich, czy nawet kopalni diamentów lub złota w Afryce, nie mówiąc już o top 20 polskich firmach (WIG20). Tak jak emeryt w zaciszu swojego mieszkania, tak i student dorabiający w Starbucksie ma taką samą możliwość sprawnego i szybkiego zainwestowania swoich pieniądzy. Ta diametralna zmiana dokonała się w dużej mierze dzięki rewolucyjnemu instrumentowi jakim są fundusze typu ETF. Owe ETFy stały się sercem rewolucji która przeniosła możliwości i miliardy pieniędzy z rąk odległych instytucji do portfeli przeciętnych inwestorów chcących pasywnie i własnoręcznie dokonywać inwestycji.
Za tym nie do końca jasnym skrótem ETF, z angielskiego Exchange Traded Fund, stoi w dosłownym tłumaczeniu ,,fundusz inwestycyjny notowany na giełdzie”. Działanie takiego ETFu jest błyskotliwe w swojej prostocie. Na prostym przykładzie kupowania zakupów w supermarkecie można łatwo sobie wyobrazić działanie tego instrumentu. Szukając jednego najlepszego produktu, pomarańczy dla przykładu, możemy zużyć dużo czasu analizując wszystkie wartości i parametry tego owocu, i nadal po jego kupieniu może się szybko zepsuć, tracąc na wartości. Zamiast tego możemy kupić zapakowany i gotowy cały koszyk pomarańczy w idealnych proporcjach pod względem jakości. Możemy iść o krok dalej i kupić większy koszyk w którym oprócz pomarańczy są też inne owoce. Następnie, w momencie w którym jedna pomarańcza w naszym koszyku się zepsuje, straci na wartości, to ogólna wartość koszyka praktycznie nawet nie drgnie ponieważ mamy tam o wiele więcej owoców w idealnym stanie. Właśnie na takiej zasadzie działa ETF. Esencją funduszu ETF jest to, że kupujesz instrument, który wewnątrz siebie zawiera setki, czasem i więcej, różnych aktywów bazowych. Pozwala to na błyskawiczną dywersyfikację portfela. Ogromną zaletą funduszy ETF jest to, że w przeciwieństwie do tradycyjnych funduszy, obraca się nimi dokładnie na takich samych zasadach jak się handluje akcjami. Można je kupić w godzinach otwarcia giełdy, znając ich dokładną cenę w każdym momencie trwania sesji. Płynność i transparentność tego mechanizmu sprawiły większe zainteresowanie tymi instrumentami i zaangażowaniem w nie.
Czy jest coś lepszego niż gromadzić zyski poprzez nicnierobienie? Akumulować profity nie analizując codziennie ruchów akcji na giełdach, nie czekając na dołki i przewartościowania, nie stresując się stratami jednej firmy po jakiś nieprzewidzianych wydarzeniach losowych zaistniałych w pewnym momencie w czasie? Co prawda kompletne nic nie robienie z wolnymi środkami odłożonymi w przysłowiowej skarpecie jedynie z czasem będzie odejmowało wartość zgromadzonych pieniędzy, to pasywne inwestowanie, czyli jedna mała decyzja inwestycyjna która będzie żyła przez dłuższy czas rzeczywiście może nam się bardzo opłacić. Inwestowanie pasywne można sprowadzić do prostego stwierdzenia, że jest to strategia inwestowania oparta na podążaniu za rynkiem zamiast na próbach pobicia rynku i pogoni za outperformingiem, czyli próbą osiągnięcia wyższych stóp zwrotu z inwestycji niż średnia rynkowa.
Zarówno fundusze ETF jak i TFI mają dla inwestorów bardzo podobną obietnicę: możliwość inwestowania bez wysiłku, bez aktywnego zarządzania portfelem. Przez wiele lat to właśnie towarzystwa funduszy inwestycyjnych (TFI) były oczywistym wyborem przy lokowaniu kapitału na rynkach finansowych, jednakże w ostatnim czasie to fundusze ETF dominują w portfelach inwestorów, a TFI odchodzą do lamusa. Jak wskazuje Ogólnopolskie Badanie Inwestorów, w 2025 aż 66% inwestorów indywidualnych posiadało w swoim portfelu fundusze typu ETF, natomiast w przypadku TFI liczba ta wyniosła zaledwie 14,6%. Co więcej fundusze ETF z roku na rok przybierają na popularności wśród polskich inwestorów, natomiast fundusze TFI raczej znikają z portfeli inwestycyjnych.
Rysunek 1: Istrumenty posiadane w portfelu inwestora , https://www.sii.org.pl/18616/aktualnosci/badania-i-rankingi/ogolnopolskie-badanie-inwestorow-2025-wyniki.html
Rozwiązania te różnią się przede wszystkim podejściem do zarządzania funduszem. W funduszach TFI całe sztaby analityków pracują, aby pobić rynek, natomiast w przypadku ETF celem jest jak najbliższe odzwierciedlenie wyników rynku, co wymaga o wiele mniejszych nakładów pracy. Stąd bierze się największa przewaga funduszy ETF, czyli niskie koszty. W Polsce fundusze zarządzane aktywnie pobierają opłatę za zarządzanie w wysokości ok. 1-2% rocznie, niezależnie od tego czy fundusz osiągnie cel inwestycyjny, czy nie. Ponad to niektóre takie fundusze doliczają zmienną opłatę za sukces wynoszącą zazwyczaj ok.10-20% nadwyżki wyniku funduszu nad danym benchmarkiem. W przypadku funduszy ETF opłaty za zarządzanie są o wiele niższe, bo wynoszą ok. 0,05-0,5% rocznie.
Kolejnym czynnikiem przemawiającym na rzecz ETF jest skuteczność (a właściwie jej brak) funduszy aktywnie zarządzanych. Według raportów SPIVA zaledwie 14% amerykańskich funduszy zarządzanych aktywnie jest w stanie, w perspektywie 10 lat, pokonać wyniki osiągane przez S&P 500 (indeks obejmujący 500 największych spółek w USA). Dla europejskich odpowiedników ten wynik to już zaledwie 8%. Większość TFI nie jest po prostu w stanie długoterminowo pokonać rynku, zwłaszcza po uwzględnieniu kosztów.
Innymi zaletami funduszy ETF są przejrzystość i elastyczność. Skład ETF jest jawny i można go w łatwy sposób sprawdzić, natomiast w przypadku TFI zawartość funduszu jest publikowana zaledwie dwa razy do roku i to często z kilkumiesięcznym opóźnieniem. Chyba dobrze jest jednak wiedzieć w co, w danym momencie, zainwestowany jest nasz kapitał. Jeśli chodzi o elastyczność, to ETF kupuje się i sprzedaje na giełdzie, co pozwala na transakcje po widocznej cenie, w dowolnym momencie sesji. Fundusze zarządzane aktywnie pozyskuje się bezpośrednio u dystrybutora. Jest to jedna z największych zalet TFI, brak wymogu posiadania konta maklerskiego może przekonywać zwłaszcza osoby niemające doświadczenia w inwestowaniu. Jednakże w dzisiejszych realiach, w których każdy może założyć takie konto w parę minut, przy użyciu telefonu, argument ten zdaje się tracić na ważności. Dodatkowo transakcje zakupu i sprzedaży TFI wiążą się z kilkudniowym opóźnieniem.
Wiemy więc już z czego wynika rosnąca popularność funduszy ETF, a z nimi inwestowania pasywnego. Nie jest to przypadek, lecz chłodna kalkulacja kosztów, skuteczności i przejrzystości. Fundusze TFI są droższe, w długim terminie osiągają wyniki gorsze niż rynek oraz są mało przejrzyste. Z drugiej strony mamy ETF, które w dużej mierze eliminują te problemy. Dla inwestora, który chce zabezpieczyć kapitał w długim terminie, bez poświęcania czasu na analizę rynku i aktywne zarządzanie, pasywne inwestowanie przy użyciu ETF okazuje się rozwiązaniem bliskim ideałowi, trzeba się tylko wyzbyć marzenia o pobiciu rynku.
W ostatnich latach możemy zauważyć dynamicznie rosnący trend na fundusze ETF. Nic zresztą dziwnego skoro oferują łatwą dywersyfikację, niskie koszty i przejrzystość. W przeciwieństwie do inwestowania aktywnego, które polega na samodzielnym podejmowaniu decyzji inwestycyjnych w celu pobicia rynku.
Inwestor zakłada, że dzięki wiedzy, doświadczeniu i trafnym decyzjom uda mu się uzyskać ponadprzeciętną stopę zwrotu. ETF-y to podejście pasywne, czyli opozycyjne do aktywnego. W tym podejściu nie trzeba wybierać najlepszych spółek, ponieważ ETF odwzorowuje cały indeks giełdowy i zapewnia inwestorowi wynik zbliżony do średniej rynkowej. Inwestor godzi się z faktem, że nie osiągnie najwyższych możliwych zysków, ale w zamian dostaje prostotę. Główną przewagą ETF-ów są koszty i statystyka długoterminowa. Inwestowanie aktywne to częste transakcje, prowizje i podatki. Jeśli chodzi o perspektywę wieloletnią, większość aktywnych inwestorów nie jest w stanie pobić rynku po uwzględnieniu kosztów. ETF minimalizuje straty wynikające z błędnych decyzji i opłat. Kolejną rzeczą, którą trzeba uwzględnić porównując te dwa podejścia jest aspekt psychologiczny. Aktywne inwestowanie, przez częste podejmowanie decyzji, nieustannie wystawia inwestora na działanie emocji takich jak strach, chciwość czy nadmierna pewność siebie. Każdy spadek czy negatywna informacja może wywołać impulsywne reakcje, prowadzące do np. przedwczesnej sprzedaży. ETF-y ograniczają ten problem, ponieważ zmniejszają liczbę decyzji podejmowanych przez inwestora. Strategia oparta na ETF-ach zakłada długoterminowe utrzymywanie pozycji oraz akceptację okresowych wahań rynku. Sprzyja to większej dyscyplinie czy stabilności emocjonalnej. Inwestor nie musi i nie czuje potrzeby, aby reagować na każdą informację, ponieważ jego celem jest uczestnictwo w ogólnym wzroście rynku. Właśnie dzięki temu ryzyko popełnienia błędów wynikających z emocji jest znacznie ograniczone. Należy też wspomnieć o czasie i wiedzy jaką trzeba posiadać, aby inwestować aktywnie. Inwestor musi regularnie analizować spółki, śledzić ich wyniki finansowe i komunikaty rynkowe. Ten proces wymaga systematyczności i jest ciągły, ponieważ rynek zmienia się dynamicznie. Wszystkie te aspekty sprawiają, że inwestowanie aktywne może przypominać drugą pracę. W przypadku ETF-ów nakład czasu i wiedzy jest znacznie mniejszy. Przez szeroko zdywersyfikowany portfel eliminowana jest konieczność analizy pojedynczych spółek na bieżąco. Po wyborze odpowiednich ETF-ów działania inwestora są ograniczone do okazjonalnych wpłat środków i ewentualnego okresowego rebalansowania portfela, co zajmuje zaledwie kilka minut w miesiącu. Mimo minimalnego zaangażowania czasu ETF-y często zapewniają porównywalne, a czasem nawet lepsze wyniki niż aktywne strategie, szczególnie jeśli mówimy o dłuższej perspektywie. Dzięki temu stosunek włożonego wysiłku do osiągniętego efektu w przypadku ETF-ów jest znacznie korzystniejszy dla większości inwestorów.
Ale co na ten temat mówią statystyki? W USA zaledwie około 33% aktywnych funduszy miało wyższe zwroty niż średni ETF w okresie roku do połowy 2025. Tylko około 21% aktywnych strategii przez 100 lat pokonało pasywne indeksy. W przypadku dużych spółek zaledwie ok. 8–14% aktywnych funduszy przez dekadę przewyższyło indeks. To oznacza, że ponad 80% aktywnie zarządzanych funduszy przynosi wyniki równe lub gorsze niż ETF-y. Idąc dalej, w USA pasywne fundusze i ETF-y mają już wyższe aktywa niż aktywne fundusze (ok.19,1 bln USD do 16,2 bln USD). Do tego od 2014 r. w USA aktywne fundusze systematycznie doświadczają odpływu kapitału, podczas gdy pieniądze płyną do ETF-ów. W takim razie jeśli mielibyśmy zwięźle odpowiedzieć na pytanie zawarte w tytule: ETF-y zastępują inwestowanie aktywne, ponieważ dla większości inwestorów stanowią rozwiązanie bardziej efektywne i dostępne. Oferują solidny wynik netto przy niskich kosztach, ograniczonym ryzyku błędów wynikających z emocji oraz minimalnym nakładzie czasu i wiedzy. Zamiast koncentrować się na próbie pobicia rynku, inwestor może w prosty sposób uczestniczyć w jego długoterminowym wzroście, co sprawia, że ETF-y stają się podstawą nowoczesnych strategii inwestycyjnych.
Oba rynki rozwijają się w innym tempie i na inną skalę. Na świecie rynek ETF stanowi jeden
z filarów rynku kapitałowego, za to w Polsce nadal jest na wczesnym etapie rozwoju, choć i tak rośnie dynamicznie.
Rynek ETF w Polsce jest wciąż stosunkowo młody przez co znajduje się na wczesnym etapie rozwoju. Pierwsze ETF-y pojawiły się na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie dopiero we wrześniu 2010 r., więc inwestorzy dopiero oswajają się z tym instrumentem. Liczba dostępnych ETF-ów notowanych na GPW jest niewielka i jej zakres obejmuje głównie fundusze odwzorowujące krajowe indeksy giełdowe i wybrane rynki zagraniczne. Skala rynku ETF w Polsce jest mała zarówno pod względem liczby produktów, jak i wartości zgromadzonych aktywów. Obroty są relatywnie niskie, oferta ograniczona, co powoduje mniejszą płynność i mniejszy wybór strategii inwestycyjnych. Mimo swojej niewielkiej skali, polski rynek ETF rozwija się dynamicznie. Zainteresowanie ETF-ami z roku na rok rośnie, szczególnie wśród inwestorów indywidualnych, ponieważ poszukują oni prostych i przejrzystych form inwestowania pasywnego. Widoczny jest również wzrost wartości aktywów, a oferta dostępnych funduszy stopniowo się poszerza. Jeśli chodzi o ETF-y na polskie indeksy akcji to emitentem większości z nich jest BETA ETF.
Z drugiej strony mamy rynek ETF na świecie, który jest bardzo dobrze rozwinięty i stanowi jeden z kluczowych elementów rynku kapitałowego. ETF-y zaczęły wchodzić na rynki światowe już w połowie lat 90. XX w. Największy przełom nastąpił w USA w 1993 r. wraz z debiutem SPDR S&P 500 ETF Trust. Od tego czasu ETF-y stały się podstawowym narzędziem długoterminowego inwestowania i wielu przypadkach zastąpiły tradycyjne fundusze aktywnie zarządzane. Oczywiście, największe znaczenie mają w krajach z rozwiniętymi rynkami finansowymi, czyli wspomnianych już wcześniej Stanach Zjednoczonych. Skala światowego rynku ETF jest ogromna. Aktywa zgromadzone w ETF-ach są liczone w bilionach dolarów, a liczba dostępnych funduszy sięga tysięcy. Inwestorzy mogą wybierać klasy aktywów, takie jak: akcje (najpopularniejsza grupa ETF-ów i najlepszy punkt wyjścia dla większości inwestorów), obligacje (drugi najczęściej wybierany rodzaj funduszy, są podstawą bardziej zrównoważonych portfeli inwestycyjnych), kryptowaluty, surowce czy nawet nieruchomości. Dzięki temu ETF-y pozwalają na szeroką dywersyfikację portfela. Globalny rynek ETF jest przejrzysty i posiada wysoką płynność.
Na polskiej giełdzie notowane są ETF-y śledzące lokalne indeksy np. WIG20. Opłata za zarządzanie w takich ETF-ach jest zazwyczaj wyraźnie większa niż na rynku amerykańskim (ETF na WIG20 może mieć TER ok. 0,45% rocznie). Oprócz tego inwestor płaci też prowizję maklerską za zakup i sprzedaż takich ETF-ów na GPW (ok. 0,38–0,39% wartości zlecenia). W kontrze do tego, najbardziej znane ETF-y na rynku amerykańskim śledzące S&P 500 mają TER często w okolicach 0,03–0,07% rocznie, czyli kilkanaście razy mniej niż polskie ETF-y na WIG20. Zakres rynku jest też o wiele większy 20 polskich spółek, w stosunku do 500 największych spółek amerykańskich, które razem stanowią ok. 80% kapitalizacji całego rynku USA. To właśnie w Stanach ETF-y mają znacznie niższe koszty i większą dywersyfikację, co przekłada się na lepszy wynik netto po kosztach, szczególnie przy inwestowaniu długoterminowym. Polski ETF na WIG20 ma wyższe opłaty i mniejszy indeks bazowy, co sprawia, że jest mniej atrakcyjny w stosunku do ETF-ów na S&P 500.
Autor: Kacper Żychowicz, Marcin Dorczyński, Jakub Kochański