Stop Loss. Take Profit

Zagrożenia i korzyści - bilans umowy UE Mercosur

  1. W dzisiejszym Profit Journal:
  2. Co zrobił MFW
  3. Polska jako przypadek podręcznikowy
  4. Paradoks trzech lat

W ostatnich dwóch latach polska debata publiczna wypracowała wygodną narrację wokół rekordowych wydatków obronnych. Zbrojenia to nie tylko koszt bezpieczeństwa, ale przede wszystkim inwestycja w rozwój. Miliardy, które dziś trafiają do Korei, USA i Izraela, w perspektywie dekady mają wrócić w postaci polskich patentów, startupów i nowych miejsc pracy w high-techu. Argument jest politycznie wygodny, bo godzi dwa cele naraz: odpowiedź na Putina i modernizację gospodarki. W tle zawsze krążą dwa ikoniczne przykłady: amerykańska DARPA, matka internetu, GPS i Doliny Krzemowej, oraz izraelska Jednostka 8200, inkubator całego pokolenia firm technologicznych, od Check Pointa po Waze.
Ekonomiści MFW postanowili policzyć, czy narracja o zbrojeniowej lokomotywie ma pokrycie w danych. Opublikowany w kwietniu raport odpowiada na to pytanie dość jednoznacznie.

Co zrobił MFW

Ekonomiści funduszu przeanalizowali wszystkie duże cykle wzrostu wydatków obronnych w 164 krajach od 1946 roku. Pytanie było proste: co dokładnie dzieje się z gospodarką, gdy państwo zaczyna wydawać więcej na wojsko? Odpowiedź, choć niuansowana, sprowadza się do jednego wniosku. Średni mnożnik fiskalny wydatków obronnych jest bliski jedności. Po ludzku: złotówka wydana na wojsko generuje mniej więcej złotówkę PKB. Żadnego dodatkowego efektu rozpędzającego gospodarkę, który kojarzymy z inwestycjami w infrastrukturę, edukację czy badania naukowe.
Ten wynik zadaje bezpośredni cios narracji o zbrojeniach jako lokomotywie. Ale prawdziwie interesujące zaczyna się dopiero tam, gdzie MFW pokazuje, jak mnożnik zmienia się w zależności od tego, jak boom jest przeprowadzony. I tu pojawia się rozróżnienie, które w polskiej debacie po prostu nie istnieje.

DARPA to nie jest model zakupowy

Przykłady USA i Izraela brzmią przekonująco, dopóki nie zapytać, co tam dokładnie zadziałało. Amerykańska DARPA nie kupowała czołgów. DARPA finansowała badania nad rzeczami, których jeszcze nie było. Izraelska Jednostka 8200 nie jest departamentem zamówień publicznych, tylko wieloletnim programem edukacji technicznej. W obu przypadkach efekt innowacyjny był produktem ubocznym inwestycji w kapitał ludzki, laboratoria i długoterminowe programy badawcze, nie zakupów gotowego sprzętu.
MFW potwierdza tę intuicję twardymi danymi. Mnożnik wydatków obronnych rośnie znacząco powyżej jedności tylko w krajach, które lokują pieniądze w krajowe zdolności produkcyjne i badawcze. W krajach, które kupują gotowe systemy od producentów zagranicznych, mnożnik spada, często daleko poniżej jedności. Powód jest prozaiczny: każdy dolar wysłany do zagranicznego dostawcy to dolar, który nie krąży w gospodarce krajowej. Nie tworzy lokalnych miejsc pracy, nie zasila polskich firm, nie finansuje polskich badań. Działa jak transfer kapitału za granicę, sfinansowany krajowym długiem.

Polska jako przypadek podręcznikowy

Trudno byłoby stworzyć scenariusz bardziej jaskrawo pokazujący, co MFW uznaje za nieoptymalne. Polska jest dziś największym importerem uzbrojenia na świecie. Dominujące kontrakty ostatnich lat, od F-35, przez Abramsy i Apache, po koreańskie K2, K9 i Chunmoo, to w zdecydowanej większości zakupy gotowych systemów od producentów zagranicznych. Transfer technologii istnieje, ale jest selektywny, rozpisany na dekady i często w praktyce oznacza montaż finalny, nie rzeczywistą produkcję. Nakłady na polskie badania i rozwój w sektorze obronnym pozostają o rząd wielkości niższe niż we Francji czy w Niemczech.
Finansowanie tego wszystkiego odbywa się w dużej mierze przez Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych, czyli emisję długu przez Bank Gospodarstwa Krajowego. Zaciągamy dziś zobowiązania na dwadzieścia lat, żeby sfinansować natychmiastowy transfer kapitału do Seulu i Waszyngtonu. W tym samym czasie koszty obsługi polskiego długu rosną, zajmując coraz większą część budżetu państwa. MFW ostrzega, że boomy zbrojeniowe w krajach o ograniczonej przestrzeni fiskalnej prowadzą w średnim terminie do pogorszenia bilansów zewnętrznych i wypierania innych wydatków publicznych. Polska kolekcjonuje wszystkie warunki tego scenariusza jednocześnie.

Rysunek 1. Polskie wydatki na obronność jako procent PKB, opracowanie własne

Paradoks trzech lat

Najtrudniejszy do przyjęcia wniosek raportu MFW jest taki, że w pierwszych dwóch, trzech latach „dobry” i „zły” boom zbrojeniowy wyglądają identycznie. W obu przypadkach rośnie PKB, uruchamia się sektor obronny, powstają nowe fabryki, pojawia się zatrudnienie. Różnica ujawnia się dopiero w horyzoncie pięciu, siedmiu, dziesięciu lat. Kraje, które zainwestowały w krajowe zdolności, zyskują trwałe efekty wzrostu produktywności. Kraje, które kupiły gotowy sprzęt, zostają z nowoczesną armią i długiem, bez efektu rozwojowego. Gospodarka wraca na trajektorię sprzed boomu, tyle że z wyższym zadłużeniem. Polska znajduje się właśnie na początku tego okna, gdy wszystko wygląda obiecująco. Decydujące będzie jednak to, co zobaczymy w 2032 roku, nie w 2027.

Autor: Maksymilian Marek

© Copyright profit-journal.pl - All rights reserved – Privacy Policy