Autopsja nowej reformy podatkowej
Fiscal drag, czyli hamulec fiskalny, to zjawisko, w którym mimo wzrostu zarobków nominalnych i inflacji, progi podatkowe pozostają niezmienione. Brak korekty progu dochodowego przy nominalnym wzroście płac jest pasywną „podwyżką” podatku, zwiększającą wpływy do budżetu państwa bez konkretnej zmiany ze strony polityków. Przyjrzyjmy się liczbom; obecny próg drugiej stawki PIT wynosi 120 tysięcy, w 2022 roku zastąpił 85 tysięcy. Ówcześnie, mediana zarobków wynosiła 5 701,62, a średnia 7001,28 złote. Dziś natomiast mediana to 7690,82 (wzrost o 35%), a średnia to 9966,32 (wzrost o 42%) złote. Tymczasem, próg podatkowy pozostał niezmienny. Polski Ład miał zniwelować liczbę osób wpadających w drugi próg z 1,24 mln do 620 tys. Polaków. W 2025 roku, drugi próg przekroczyło 2,4 mln podatników.
Mimo potencjalnych zmian na niekorzyść wpływów z podatków, budżet ma nie odczuć reformy. Potencjalne zmiany mają kosztować nasze finanse publiczne około 10,2 mld zł w 2027 i 11,8 mld zł w 2028 roku, a ubytki mają zostać sfinansowane z 3 podwyżek. Primo, Wzrost CIT o 3 punkty procentowe do 22% dla firm, których przychody przekroczyły 50 mln euro. Secundo, wzrost daniny solidarnościowej z 4 do 5% (Daninę płacą osoby, których dochód przekroczył 1 mln złoty, od odpowiedniej nadwyżki). Tertio, zmiany potencjalnie zajdą również w kwestii ryczałtu. Obecnie ryczałt przysługuje firmom nie przekraczającym 2 mln euro przychodu rocznie, a potencjalne przekroczenie progu skutkowało negatywnymi konsekwencjami dopiero w kolejnym roku. Rząd proponuje zmniejszenie progu do 250 tysięcy euro, a przekroczenie 300 tysięcy miałoby skutkować opodatkowaniem nadwyżki 17% (niezależnym od podstawowej stawki). Właściciele nieruchomości, którzy wynajmują je własnym lub powiązanym podmiotom mieliby zostać obłożeni stawką 15% od nadwyżki ponad 100 tysięcy złotych. Na tych samych zasadach miałyby funkcjonować przychody z własności intelektualnej.
Autor: Paweł Gwóźdź