28 kwietnia 2025 roku Europą wstrząsnął potężny blackout na półwyspie iberyjskim. Hiszpania, Portugalia i Andora zostały odcięte od europejskiej sieci przesyłowej w wyniku awarii technicznej w Andaluzji, która kaskadowo rozeszła się po całym półwyspie. W wyniku tej awarii życie straciło 8 osób, a straty finansowe oszacowano na 4,5 miliardów euro. Cała sytuacja wzbudziła gorącą dyskusję w Hiszpani. Opozycja szukała winy w rządzie Pedro Sáncheza, który oskarżyli o zignorowanie tematu modernizacji infrastruktury, co w połączeniu z zaniedbaniami ze strony Red Eléctrica (firma operująca systemem przesyłowym) doprowadziło do awarii. Za to niektórzy Europejscy politycy i „komentatorzy” polityczni doszukiwali się winnego w wielkich „farmach” energii słonecznej, które są liczne na południu Hiszpani. Mając w głowie kontekst Hiszpani, łatwo uzmysłowić sobie jak poważnym problemem jest blackout. Blisko rok po wydarzeniach w Europie, w marcu 2026 roku, na Kubie miały miejsce aż 3 zapaści energetyczne.Geopolityczna sytuacja Unii Europejskiej staje się coraz bardziej napięta. Zagrożenie suwerenności wschodniej flanki ze strony Rosji, znak zapytania postawiony przez Trumpa nad współpracą z USA oraz systematycznie rosnące wpływy Chin budują wrażenie, że Europa powoli przestaje się liczyć. Unia Europejska staje przed wyzwaniami XXI wieku ze świadomością, że aby sen Europejskiej wspólnoty przetrwał, musi jednocześnie postawić na autonomię i zwiększyć swoje znaczenie. Umowa z państwami Mercosuru (Argentyna, Brazylia, Paragwaj i Urugwaj) może być krokiem w dobrą stronę.
Genezę problemów Kuby (notabene byłej hiszpańskiej kolonii) trzeba szukać podczas rządów Fidela Castro. Rządy Fidela to czas (oprócz przede wszystkim represji, propagandy i politycznego terroru) wielkich projektów infrastrukturalnych na Kubie. Dzięki wsparciu ZSSR udało się w latach 60 zbudować Sistema Electroenergético Nacional (Narodowy System Elektroenergetyki, SEN), a w latach 80 i 90 system ten poważnie rozbudować. Dzięki linią przesyłowym oraz integracji elektrowni udało się doprowadzić elektryczność do 95% populacji Kuby. Ciekawym wątkiem jest produkcja energii z trzciny, której Kuba miała pod dostatkiem. Bagassa (pozostałość po wyciśnięciu wody z trzciny) spalana w kotłach realnie wspierał SEN, zwłaszcza w czasie zbiorów. Oprócz cukrowni, Kuba miała pozyskiwać energię głownie z trzech źródeł; Elektrowni termoelektrycznych nazwanych na cześć bohaterów narodowych, elektrowni jądrowej Juaguá, oraz małych elektrowni wodnych mających wspomóc obszary wiejskie. Elektrownie trzcinowe i wodne działać miały jako uzupełnienie energii jądrowej i elektrowni termoelektrycznych, natomiast budowa elektrowni jądrowej nie doszła do skutku, przez co Kuba stała się wysoce zależna od importu ropy, która zasilała elektrownie termoelektryczne.
W 1991 roku, po rozpadzie związku radzieckiego Kuba została postawiona w bardzo ciężkiej sytuacji. Wstępnie na ratunek wyspie przyszedł Hugo Chávez, ówczesny prezydent Wenezueli, zastępując ZSSR w obszarze ropy. W 2006, Castro postawił na rozwiązanie endogeniczne, mające na celu zwiększenie autonomii Kuby. „Revolución Energética” miała polegać na decentralizacji produkcji energii, przejściem z dużych elektrowni, na liczne generatory dieslowe. Rewolucja miała zmarginalizować problem ogólnokrajowych przerw w dostawie prądu oraz zwiększyć wykorzystanie kubańskiej ropy w produkcji. Rozproszony system wymagał skomplikowanej logistyki dostaw paliwa i części zamiennych, co w efekcie miało kontrproduktywne skutki i pogłębiło zależność Kuby od zagranicznych dostaw ropy. Dziś, po 50 latach, SEN jest w opłakanym stanie. Inwestycje w budowę hoteli zamiast w konserwację, nie mówiąc już o rozwoju, infrastruktury energetycznej doprowadziło do erozji możliwości produkcyjnych elektrowni termoelektrycznych, które dziś są w stanie działać na poziomie 34% nominalnej mocy. Elektrownia Antonio Guiteras znajdująca się w Matanzas stała się symbolem zapaści energetycznej Kuby, zaliczając 5 awarii od 2024 roku. Antonio Guiteras jest największą jednostką w Kubańskim systemie, a jej awarie prowadzą bezpośrednio do kaskadowego braku prądu na blisko całej wyspie.
Sytuacja międzynarodowa to drugi czynnik poważnie uderzający w Kubę. Za całe zapotrzebowanie Kuby odpowiadały Wenezuela, Meksyk i Rosja. Nicolás Maduro kontynuował politykę Chaveza i dostarczał na Kubę ropę na korzystnych dla wyspy warunkach, co skończyło się po interwencji USA w Wenezueli. Donald Trump również zagroził nałożeniem ceł na państwa handlujące z Kubą, co zaowocowało odejściem Meksyku. Obecnie Kuba polega wyłącznie na Rosji. Biorąc pod uwagę dane z 2023 roku (najnowsze dostępne dane) ropa naftowa i produkty ropopodobne odpowiadały za 84% miksu energetycznego, z czego Kuba wyprodukowała zaledwie jedną czwartą. Na wykresie widać również udział trzciny cukrowej w postaci biopaliw.
Rysunek 1 Skład miksu energetycznego na Kubie w 2023 roku, opracowanie własne
Kuba jest w fatalnej sytuacji. Raporty ONZ i Human Rights Watch wskazują, że mamy do czynienia z katastrofą humanitarną. Służba zdrowia zalega z 96 tysiącami operacji, z czego 11 tysięcy to operacje dziecięce. Bydło zastępuje traktory w rolnictwie, a Kuba poprosiła po raz pierwszy w swojej historii o pomoc Światowego Programu Żywnościowego. Mamy również do czynienia z licznymi protestami obywateli przeciwko rządowi Miguela Diaz-Canela, który w odpowiedzi, zwiększył represję polityczne.
Diaz-Canel jednak zaprzecza możliwości poddania się dymisji. Kuba potrzebuje poważnych inwestycji w infrastrukturę, za których brak słono płacą mieszkańcy wyspy. Czy Kuba jest w stanie przetrwać kryzys jedynie na pomocy ze strony Rosji, czy może jesteśmy świadkami upadku ostatniego symbolu zimnej wojny?
Autor: Paweł Gwóźdź