W ostatnich dwóch latach polska debata publiczna wypracowała wygodną narrację wokół rekordowych wydatków obronnych. Zbrojenia to nie tylko koszt bezpieczeństwa, ale przede wszystkim inwestycja w rozwój. Miliardy, które dziś trafiają do Korei, USA i Izraela, w perspektywie dekady mają wrócić w postaci polskich patentów, startupów i nowych miejsc pracy w high-techu. Argument jest politycznie wygodny, bo godzi dwa cele naraz: odpowiedź na Putina i modernizację gospodarki. W tle zawsze krążą dwa ikoniczne przykłady: amerykańska DARPA, matka internetu, GPS i Doliny Krzemowej, oraz izraelska Jednostka 8200, inkubator całego pokolenia firm technologicznych, od Check Pointa po Waze.