„Epoka kamienia łupanego nie zakończyła się z braku kamieni do łupania, a epoka ropy naftowej nie zakończy się dlatego, że światu skończy się ropa, którą możemy wydobyć”. Chodź cytat ministra ropy naftowej i surowców naturalnych Arabii Saudyjskiej, Ahmeda Zaki Yamaniego dotyczył problematyki wydobycia ropy na świecie, jakże aktualny wydaje się dzisiaj na naszym energetycznym podwórku. Choć pod naszymi stopami wciąż leżą miliardy ton czarnego złota, to na warszawskiej giełdzie i w gabinetach prezesów spółek takich jak PGE czy Enea, węgiel stał się gorącym kartoflem, którego nikt nie chce trzymać w bilansie. Dlaczego polscy czempioni energetyczni desperacko dążą do separacji z górnictwem i dlaczego ten rozwód musi być bolesny dla naszych portfeli?