Zagrożenie ze strony firm technologicznych – czy nie jest już za późno na przerwanie ich rosnącej dominacji?

Ostatni rok pokazał, że to technologia będzie środkiem, który pozwoli złagodzić efekty pozostania ludzi w domach – począwszy od zmiany trybu nauczania na zajęcia online, poprzez pracę z domu, aż po monitorowanie osób, u których został wykryta choroba Covid-19. Wyciągnięcie dłoni w stronę cyfryzacji okazało się konieczne i znacznie bardziej uzasadnione niż dotychczas, co sprawiło, że digitalizację naszego życia przyśpieszyliśmy być może nawet o kilka lat. Pytanie brzmi, jakim kosztem?

Big Tech, czyli wzrost

GAFAM – Google, Apple, Facebook, Amazon, Microsoft – nazywani również Wielką Piątką (Big Five), czyli produkt postępu, innowacyjności i dążenia rasy ludzkiej do zwiększenia efektywności w każdej sferze życia codziennego.

Efektem wspomnianego zwiększania efektywności jest osiąganie potężnych korzyści skali przez spółki o wysokim zaawansowaniu technologicznym swoich produktów. Posiadają one środki na zatrudnianie najlepszych specjalistów na świecie z konkretnej dziedziny, którzy pracują nad tym, aby jeszcze bardziej ulepszyć dany produkt czy usługę. Następuje efekt sprzężenia zwrotnego, nieprzerwanie tworzącego coraz wyższą pozycję potentatów technologicznych.

By zobrazować, jak olbrzymie rozmiary mogą osiągać spółki z sektora technologicznego, należy pokazać to za pomocą liczb – na dzień 20 stycznia 2021 roku kapitalizacja spółki Apple wynosi 2,3 bln dolarów, czyli ponad 4 razy więcej niż PKB Polski na koniec roku 2019. Natomiast ze względu na okoliczności spowodowane wybuchem pandemii, Amazon osiąga rekordowe wyniki, Facebook podobnie. Według prognoz przychody GAFAM za rok 2020 przekroczą PKB takich państw jak Holandia czy Turcja.

Co więcej, w związku z luzowaniem ilościowym stosowanym przez rządy państw, ucieczką kapitału z ryzykownych inwestycji, czy przypływem niedoświadczonych jeszcze inwestorów za sprawą popularyzacji platformy Robinhood, potężny strumień kapitału popłynął w stronę obiecujących firm technologicznych, które już w poprzednim roku biły rekordy na giełdzie – warto tutaj wspomnieć o przykładzie Tesli, której kapitalizacja urosła w ciągu roku o 700%.

Obawa przed monopolistami

Burzę w mediach wywołała reakcja Twittera, który zdecydował się zablokować konto Prezydenta Donalda Trumpa, po tym, jak rzekomo zachęcał swoich zwolenników do szturmu na Kapitol USA. Na podobny ruch zdecydował się Facebook, co po raz kolejny podniosło dyskusję, czy aby Big Tech nie nadużywa swojej władzy wynikającej z pozycji na świecie.

Czynnik finansowy, to tylko jeden z elementów w całej układance, która buduje potęgę Wielkiej Piątki. Można tutaj jeszcze doliczyć dostęp do najbardziej zaawansowanych rozwiązań technologicznych na świecie, zaplecze najwybitniejszych specjalistów w danej branży, a przede wszystkim dane, które coraz częściej nazywane są złotem XXI wieku.

Fakt, że Big Tech staje się bardziej wpływowy niż tradycyjny Big Oil, mówi sam za siebie. Obawy pojawiają się także wśród Kongresmenów USA, czego owocem jest ponad 400-stronicowy raport opisujący monopolistyczne działania tych firm.

W tym aspekcie Microsoft nie był bezpośrednio pod lupą podkomisji ds. antymonopolowych i handlu – kongresmeni skupili się na czterech pozostałych spółkach. Główne wnioski ze śledztwa można podsumować następująco –cyfrowi giganci specjalizują się w innych dziedzinach branży technologicznej, przez co każda z firm posiada kontrolę nad swoim obszarem działalności, a dzięki agresywnym działaniom cenowym zapewnia sobie stabilną pozycję poprzez bardzo wysokie bariery wejścia.

Drapieżność tych spółek doskonale obrazuje Facebook, który efektywnie kopiuje main-features innych firm odnoszących sukcesy lub po prostu je wykupuje (przykładem tutaj może być Instagram, wykupiony za 1 mld dolarów, dziś wart ponad 100 razy tyle). Google, będący absolutnym numerem jeden na rynku wyszukiwarek, usłyszał zarzut o promowaniu własnych produktów, dyskryminując konkurentów. Został on także określony jako podmiot, który ma zbyt dużą władzę nad dystrybucją i zarządzaniem treściami. Z kolei Amazon został oskarżony o zbyt duży wpływ na sprzedających na swojej platformie, wymuszanie na nich nieopłacalnych umów oraz stosowanie cen dumpingowych. Natomiast firma Tima Cooka – Apple, podobnie jak Google, dokładnie sprawdza aplikacje dołączające do systemu operacyjnego iOS, co również sprawiło, że przedsiębiorstwo zostało oskarżone o dyskryminację potencjalnych konkurentów dla swoich usług i tworzenia dla nich wysokich barier wejścia.

Wpływ Wielkiej Piątki na gospodarki

Czy potęga firm z Doliny Krzemowej może odbijać się nie tylko na podmiotach, ale także na państwach? Okazuje się, że tak.

Sztandarowym przykładem lobbingu GAFAM jest zagadnienie podatku cyfrowego. Cyfrowi giganci wyprowadzają z takich państw jak Polska miliardy dolarów rocznie. Pieniądze te płyną do krajów, gdzie podatki są niskie lub ich wcale nie ma, przez co budżety państw, w których działają są znacznie uszczuplone. Według raportu ekonomistów Gabriela Zucmana, Thomasa Tørsløva i Ludviga Wiera w 2017 roku międzynarodowe korporacje wytransferowały do rajów podatków około 700 mld dolarów.

Big Tech będące w USA nazywane “świętymi krowami” miały swoich sprzymierzeńców w administracji Trumpa, przez co np. w Polsce dalej nie udało się podatku cyfrowego wprowadzić.

Kolejną kwestią wpływu koncernów technologicznych na kraje jest lokalizacja zakładów produkcyjnych. Apple, na początku 2020 roku, zostało zmuszone do offshoringu swoich fabryk z Chin do Indii, co negatywnie odbiło się na lokalnych poddostawcach, doprowadziło do zaburzeń w łańcuchu dostaw i konieczności zwolnienia konkretnej ilości pracowników Apple w Państwie Środka.

Podobnym mechanizmem, tylko na znacznie większą skalę, było usiłowanie Donalda Trumpa do reshoringu przemysłu z Chin do USA, co wiązało się z potężnymi politycznymi reperkusjami.

Google aktywnie korzysta ze swojej siły na arenie międzynarodowej, co nie pozostaje obojętne dla wielu krajów. Australia rozpoczęła pracę nad regulacjami, które mają za zadanie rozliczyć Google za posługiwanie się treściami niezależnych wydawców. Natomiast Google w tym samym czasie postanowił przeprowadzić eksperyment, w którym użytkownikom nie wyświetlają się linki do australijskich portali. Media zauważyły, że może nie być to przypadek, a wręcz groźba ze strony przedsiębiorstwa. Co ciekawe, kilka dni temu dyrektor zarządzający Google w Australii ogłosiła, iż jeśli prace nad regulacjami wymierzonymi w Google i koncern Alphabet nie zostaną porzucone, spółka będzie zmuszona do wycofania się z Australii i zaprzestania udostępniania swoich usług i produktów w tym kraju.

Firmy z branży technologicznej mają także dostęp do bardzo wrażliwego elementu naszego życia – prywatności. Internauci, motywowani możliwością dołączenia do social mediów, zakładają konta w licznych aplikacjach, których regulaminy skonstruowane są tak, aby użytkownik stał się źródłem danych. To właśnie na podstawie tych danych Facebook podsuwa nam reklamy, które algorytm dopasowuje do poszczególnych osób na bazie informacji o wyszukiwanych haseł, a nawet zainteresowaniach. Ponadto treści dobrane są tak, abyśmy przeglądali Instagrama jak najdłużej oraz natrafiali na reklamy zgodne z naszymi preferencjami.

Przechowywanie informacji i ich analizowanie przez koncerny jest dosyć oczywiste – na tym przecież opiera się model biznesowy Big Techów. Dlaczego więc temat ten jest tak kontrowersyjny?

Odpowiedzi możemy szukać przypominając sobie rok 2018 i moment, w którym Facebook i jego partner Cambridge Analitica utracili poufne dane ponad 80 milionów użytkowników serwisu społecznościowego, a śledztwa wykazały, że informacje te były używane do celów politycznych.

Właśnie zastosowanie algorytmów Facebooka oraz danych potencjalnych wyborców, zostało wskazane przez ekspertów jako główny czynnik zapewniający wygraną Trumpowi w roku 2016.

Co będzie dalej? Zobaczymy.

Koncerny neutralizujące potencjalnych konkurentów, posiadające setki miliardów dolarów in cash, inwigilujące i zbierające o nas dane niczym Wielki Brat, będące w pozycji, w której mogą szantażować rządy państw i ich społeczeństwa. Tak właśnie wiele osób definiuje dzisiejszy kształt funkcjonowania Wielkiej Piątki oraz innych, pokrewnych firm.

W związku z globalnym kryzysem gospodarczym, a także przyspieszającymi trendami, siła Big Techów nie powinna słabnąć – co więcej, wydaje się, że będzie rosnąć jeszcze szybciej.

Pędząca cyfryzacja naszej rzeczywistości kreuje twory, które wyrabiają stanowisko lidera w danej branży i nie pozwalają nikomu nawet zbliżyć się do swojej pozycji.

Wydaje się, że państwa są bezsilne, a dane przedsiębiorstwo prędzej czy później i tak osiągnie swój cel. Jako społeczeństwo kapitalistyczne jesteśmy obecnie niemal zmuszeni do korzystania z usług Google, reklamowania się na Facebooku, czy nawet zamawiania paczki przez Amazon.

Pytanie, czy tak właśnie powinien formować się dzisiejszy system ekonomiczny – czy mamy pozwolić działać tym najbardziej efektywnym, by użytkownik mógł mieć dostęp do niemal darmowych produktów, czy jednak takie podmioty jak Unia Europejska powinny ingerować w ich funkcjonowanie, poprzez ograniczenie ich potężnego wpływu, a jeśli tak, to w jakim stopniu?

Avatar

About the author